top of page


Kolejny fragment "Wiadra boleści"
Helena stała w zadumie nad mogiłą córki. Przychodziła na jej grób prawie codziennie. Żal po stracie ukochanego dziecka tak bardzo wypełniał jej życie i dom, że nie mogła usiedzieć spokojnie w czterech kątach, nie myśląc o Grażynce. To niesprawiedliwe, że rodzice przeżywają swoje dzieci. Tak nie powinno być. Miała kłopoty z zajściem w ciążę. Dopiero po kilku latach, kiedy już z Henrykiem stracili całkowicie nadzieję, nagle okazało się, że stał się cud. Grażynka urodziła się ta
1 dzień temu3 minut(y) czytania


Ostatni fragment w tym roku!
Stary Kaszub, Gerard Dynia, dwie prześliczne córki miał, jedną wołał Genowefą, drugą zaś Gertrudą zwał. Żona zwała się Gizela. Synów Kaszub miał zaś trzech: pierwszy Gwidon, drugi Gustaw, a najmłodszy zaś był Grzech. Dzieci szybko dorastały, lecz nie chciały ruszać w świat, więc budował obok ojca swą chałupę każdy brat. Córki Kaszub wydał za mąż. Z każdą córką jeden zięć, też przy ojcu pozostali. Nowych chałup było pięć. Że tradycję zaś rodzinną każde z dzieci trzymać chce, w
31 gru 20255 minut(y) czytania


8 listopada 2018
Willa profesora znajdowała się przy ulicy Urszulanek. Jest to ślepa uliczka, niby prawie w centrum, ale de facto, z lasem za plecami domków. Budynki z lat 30-tych nie są może same w sobie wiele warte, tym bardziej, że budowane często metodą tzw. gospodarczą, ale same działki osiągają ceny liczone w milionach. W domu profesora nie znaleźliśmy nic, co posunęłoby śledztwo choćby o milimetr.
17 gru 20255 minut(y) czytania


7 listopada 2018
– Ty to już nie masz czego znajdować tylko nieboszczyka? – rzucił Stefan do swojej żony Marii. – Mam nadzieję, że się nie przestraszyłaś na dłużej i się odwiesisz? Pani Maria, po powrocie z domu profesora i wstępnym przesłuchaniu przez policję, była bardzo zamyślona i nie odzywała się prawie do męża. Byli małżeństwem od ponad dwudziestu lat. Maria nigdy nie była gadatliwa, co u kobiety jest cechą co najmniej dziwną, ale Stefanowi było z tym dobrze.
11 gru 20252 minut(y) czytania


8 listopada 2018
Gabinet starego nie imponował przepychem. Ot, pokój jak z milicyjnych filmów o poruczniku Borewiczu, tylko w nowocześniejszym wydaniu i z komputerem na biurku. Tyle, że w filmie o agencie 07 zazwyczaj w takim gabinecie było mnóstwo dymu papierosowego, a w obecnej rzeczywistości zakaz palenia obowiązywał na terenie całej komendy. Takie czasy. To się nazywa wolność i tolerancja. Niby człowieku jesteś wolny, ale ktoś decyduje za ciebie czy i gdzie możesz palić.
3 gru 20255 minut(y) czytania


6 listopada 2018
Ojciec Horacy wyruszył z klasztoru wcześnie rano, jeszcze przed nieszporami. Raz w roku oficjalnie pozwalał sobie na luksus opuszczenia murów zakonnych, za którymi reguła milczenia nie obowiązywała. Nie robił tego po to, żeby sobie pogadać, opuszczał zakon tego listopadowego dnia każdego roku dla pozałatwiania własnych spraw, które pozostały po tej stronie. Jego celem był cmentarz, na którym pochowano jego rodziców. Co roku w rocznicę ich ślubu przyjeżdżał tu i długo modlił s
26 lis 20254 minut(y) czytania


Kolejny fragment książki
Na spotkaniu ze starym oczywiście była gadka o tym, że pilne, że super ważne, że jak szybko nie rozwiążemy sprawy to polecą głowy, itd., itp…
A sprawa wyglądała pokrótce tak, że niejaka pani Maria, co to sprząta u pana profesora w każdą środę do południa, zostawiła u niego po robocie rękawiczki. A że na dworze było w miarę ciepło, nie zwróciła na to uwagi. Usiadła po południu przed telewizorem, żeby obejrzeć Panoramę i po prognozie pogody, w której zapowiedzieli na przyszły t
19 lis 20253 minut(y) czytania


8 listopada 2018
Wróciłem do domu o trzeciej w nocy. Nawet pies na mnie nie zareagował, spał smacznie na kołdrze w pozycji z łapami do góry, na moim miejscu w łóżku i głośno
pochrapywał. Mówią, że jak czworonóg śpi w takiej pozycji,
to czuje się bezpiecznie w domu swoich państwa. Widocznie ten spał snem sprawiedliwego, a fakt że zajmował moje miejsce, absolutnie nie zakłócał jego samopoczucia.
Zachowywałem się cicho, żeby nie zbudzić ani jego, ani pozostałych domowników.
12 lis 20256 minut(y) czytania


21 listopada 2018
Kucharz Grzegorz Konarzewski wstawił rower do piwnicy. Zamknął boks na kłódkę i udał się do mieszkania. To już ostatnie dni dwukołowych uciech. Coraz zimniej. W nocy temperatura spada poniżej zera. Nocne powroty na rowerze stawały się coraz mniej przyjemne. Grzegorz nie był wielkim pasjonatem jednośladów, po prostu dojazd do pracy na bicyklu był tańszy niż korzystanie z komunikacji miejskiej. Zimą niestety musiał przesiadać się na autobus
i przeznaczać dodatkowe fundusze na
5 lis 20254 minut(y) czytania


13 kwietnia 1964
– Urodziła?...Co?... Dwóch chłopców?… Poczekaj, pomyślę…
Popatrzył na swojego kompana. Chwilę stał i się nie odzywał.
Widać było, że myśli.
– Jarek – zwrócił się do mężczyzny stojącego obok – są bliźniaki, dwóch chłopców.
– O kurwa – odezwał się ten drugi. – Nie, to nie przejdzie… Nie, na pewno nie przejdzie – spojrzał na swojego rozmówcę.
– Kurwa, nie, to się nie uda. To odpuść, jakoś to będzie.
– Poczekaj – przyłożył słuchawkę z powrotem do ucha i zaczął mówić do mikrofonu
29 paź 20252 minut(y) czytania
bottom of page
.png)


